Przeputano z wiatrem

Na klatce schodowej nr X z donośnym szumem non-stop buzuje kaloryfer usytuowany w wiatrołapie. Pozbawiony głowicy termostatycznej – tej ostatniej brak we wszystkich klatkowych kaloryferach – został ustawiony na maksymalny, bezsensowny pobór ciepła. Za to kaloryfery na wyższych kondygnacjach raz są maksymalnie zakręcone, więc lodowate, raz z kolei donośnie szumią, nieracjonalnie pobierając ciepło.

Prawdopodobnie sytuacja jest podobna na innych klatkach.

Wg wyjaśnień Spółdzielni [pisownia oryginalna]:

„…konsrwator dokonal pomiaru temperatury urządzeniem pomiarowym na pierwszym pietrze w klatce X i temperatura wynosiła 17,8 stopnia C. Kaloryfery sa cały czas ustawione na minimum i w sytuacji jesli otwierane sa drzwi wejściowe na klatke to zimne powietrze schładza termostat, powodując czasowe zwiekszenie przepływu ciepla. Uważamy, że nie jest to marnowanie energii tylko dbałość o zachowanie odpowiedniej temperatury na klatce schodowej”.

Tymczasem wg relacji mieszkańca: „kaloryfer na pierwszym półpiętrze ok. 16.00 był gorący (i przypuszczalnie ustawiony na maksimum – wygląda jak ze zdjętym termostatem, więc chyba nic nie ogranicza przepływu). Kaloryfery na wyższych półpiętrach są zimne (niechybnie zakręcone, w miejscu termostatów mają jakieś zakrętki). Temperatura powietrza na pierwszym piętrze wydawała się b. wysoka”.

Nie wiadomo, czy do końca zimy spółdzielni uda się wypracować należytą pracę klatkowych grzejników. Właśnie dlatego, że kaloryfer usytuowany jest w wiatrołapie, czyli w pomieszczeniu o zwiększonych stratach ciepła ze względu na częste otwieranie drzwi i wpuszczanie na klatkę chłodnego powietrza – musi mieć starannie ustawiony zawór.  Ponieważ żaden z grzejników nie ma głowicy termostatycznej, mieszkańcy nie są w stanie sami regulować ciepłoty kaloryferów. W takiej sytuacji nieodzowny jest stały nadzór prawidłowości pracy kaloryferów ze strony kogoś z administracji SM, o co tu bardzo trudno.

Płacimy i tak już bardzo wysokie rachunki za centralne ogrzewanie z powodu skandalicznego stanu izolacji termicznej elewacji. Wykonane raporty termowizyjne mieszkań na tym osiedlu pokazały szokującą prawdę – fragmentami pod sidingową elewacją po prostu nie ma izolacji termicznej. Budynek na termogramie lśni czerwonymi plamami ciepła uchodzącego z naszych mieszkań. Skandaliczna jakość ocieplenia elewacji została potwierdzona w ekspertyzie technicznej – pisaliśmy o tym tu, PONAD ROK TEMU.

O stanowisku Nadzoru Budowlanego wobec tego dramatycznego stanu – czytaj tu. Niedługo też minie rok.

Zatem do rachunków za ogrzewanie przez nas ulicy dochodzą jeszcze bezmyślnie wygenerowane koszty zmarnowanej energii m.in. na klatkowych wiatrołapach.

W tej spółdzielni, gdzie doszło do wielu udokumentowanych przejawów patologii, temat opłat to temat szczególny.

Nigdy – od czasów jej powstania aż dotąd – nie zostały tu opracowane i wprowadzone do stosowania KONIECZNE skodyfikowane zasady rozliczania kosztów gospodarki zasobami mieszkaniowymi i ustania opłat za lokale. Zatem wyznaczane są spod grubego palca i tyle.

W dodatku od roku 2007 spółdzielnia wyznacza nasze opłaty kompletnie niegodnie z prawem (4. ust. 1 i  art. 6. ust. 1 usm w zw. z art. 4. ust. 41) – tekst usm tutaj). Bezprawie trwa nadal, wpisuje się w nie zmiana opłat od 1 maja 2013.

Bezprawiem jest też kuriozalna opłata za eksploatację naliczana tu „po równo od lokalu” bez względu na jego metraż. Skandaliczne skutki takiego naliczania przedstawiliśmy tutaj.

Rada Nadzorcza nie widzi w tym niczego nieprawidłowego, bo wszyscy jej członkowie są beneficjentami tego bezprawia.

Okresowe rozliczenia za zużycie wody są pełne pomyłek. Na konieczne odpowiedzi spółdzielni w sprawie wadliwych rozliczeń nie można się doczekać, a jeśli już są udzielone – nie wyjaśniają niczego, za to zatrważają brakiem fachowości. Fachowości, na którą zasługujemy i której nie możemy się doczekać.

A na razie……  „z dbałości o zachowanie odpowiedniej temperatury na klatce schodowej” kaloryfer w wiatrołapie pracuje non-stop z donośnym szumem hojnego pobierania i marnowania ciepła. Przeputano z wiatrem. W tej Spółdzielni – klasyka.

Administracji zdaje się to nie martwić.

A sąsiadów, którzy za tę nie swoją wszak rozrzutność zapłacą ze swoich portfeli?

Jakieś refleksje?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.